Archiwum 26 czerwca 2006


cze 26 2006 lody i karmi
Komentarze: 2
Jestem wykończona. Prawie. Miałam dziś, w ten okropny upał, dłuuugą rundę po mieście. Dokładnie 4 godziny. Od powrotu odpoczywam jedząc lody i pijąc moje ulubione karmi. Lody zjadłam 2 ale za to kasaty a piwko piję już czwarte i to mocno schłodzone. W międzyczasie wypiłam jeszcze litr soku z Hortexu. Na wszystko uczciwie zasłużyłam, bo załatwiłam wszystko, co powinnam załatwić przed wyjazdem, na dodatek byłam jeszcze u alergologa. To w związku z moim brakiem głosu, bo niestety, ciągle jeszcze potrafię tylko szeptać. Ponieważ w rezultacie trwa to już rok, z niedługą jedną przerwą, więc zaczęłam obawiać się już, żeby w końcu nie okazało się, że rozwinął się nowotwór złośliwy. Lekarz pożartował sobie trochę pytając, przeciw czemu strajkuję, że przestałam mówić na głos ale wypytał mnie o wszystkie choroby i wyniki badań i był bardzo zdziwiony, że oprócz nadciśnienia nie choruję na żadną inną a badania mam wszystkie w normie. W rezultacie orzekł, że jestem dzieckiem specjalnej troski, jak wyraził się, więc wysłał mnie na jakieś specjalne badanie krwi, które pokaże, czy jestem uczuleniowcem. I wyznaczył następną wizytę na 17. lipca, kiedy to powie mi, czy wynik jest odpowiednio niski a jak nie jest, to zrobi mi próby uczuleniowe. 
 
A tak w ogóle, to w zamyśle mam jutro i pojutrze nie wychodzić już nigdzie i zająć się tylko i wyłącznie pakowaniem i przygotowaniami do podróży.
 
Przyplątała się dziś do mnie i ciągle mi w uszach brzmi jakaś piosenka, z której zapamiętałam tylko takie słowa:
 
kiedyś Cię znajdę
jestem coraz bliżej
będę szukać ze wszystkich sił
 
to_nie_ja : :