Najnowsze wpisy


kwi 27 2007 niespodzianka
Komentarze: 1
Ukochany przygotował mi jakąś niespodziankę. Jaką, dowiem się we wtorek, jak przyjedzie po mnie. To tyle o długim weekendzie, bo nic więcej nie wiem.
 
Śmieje się ze mnie, że średnio 2 razy w miesiącu rzucam naukę. Jest to niezaprzeczalny fakt, więc nie protestuję. Wiem jednak jedno ... kiedyś naprawdę ją rzucę.
 
A teraz najważniejsze ... z Jackiem właściwie już wszystko uzgodnione. Oboje zmienialiśmy swoje nastawienie do tego, co, jak i kiedy ma nas połączyć, aż uzyskaliśmy pełen konsensus. Najbardziej cieszy mnie fakt, że zaakceptował Żoliborz ... jeszcze ostatnia kosmetyka i ... okaże się, że te czarne różki są moje i to z nimi urodziłam się. Mam taki fotomontaż, na którym mój przyjaciel, artysta zresztą, przedstawił mnie, jako pięknego motyla z czerwonymi skrzydłami i czarnymi różkami. Pasuje do mnie i mojego obecnego wnętrza, jak ulał.
 
Jednym zdaniem ... kocham i jestem kochana. Na dodatek tym razem nic nie pomyliłam. Kocham tego, który mnie kocha. Wprawdzie jeszcze nie wszystko wychodzi nam na medal, ale pracujemy nad tym.
 
No i na koniec bomba ... wracam na stałe do Warszawki. Chyba. Bo jeszcze nie wiem, co to za niespodzianka, którą poznam we wtorek ...
 
to_nie_ja : :
mar 10 2007 porażka
Komentarze: 1

Mam doła. Wielkiego, jak świat. To tyle na ten temat.

Niezależnie od powyższego i w ogóle bez związku z powyższym ... dowiedziałam się dzisiaj z pewnego programu telewizyjnego, że kobieta i mężczyzna pochodzą z różnych galaktyk. Różnie też różne rzeczy rozumieją. Np. dla kobiety dom znaczy dom. Natomiast dla mężczyzny dom, to miejsce, z którego można wyjść. Kobieta wszystkiego o świecie może dowiedzieć się nie wychodząc z domu. Natomiast mężczyzna w tym celu musi wiele nachodzić się. No cóż ... jeżeli to prawda, to nie brzmi ona zbyt optymistycznie.

Jutro mam gości na obiedzie. 4 sztuki. Ale za to bardzo miłe sztuki. 8 osób przy obiedzie. Zawsze to odmiana ...

to_nie_ja : :
mar 07 2007 i znów rozterka
Komentarze: 0

Jestem w rozterce ... niby dostałam tu z powrotem pracę, ale ...

- z niższym wynagrodzeniem, niż w Warszawce

- będę z dala od Ukochanego i dzieci

- nawet, jak w każdy piątek pojadę do nich, to i tak Ukochanego prawie nigdy nie ma w domciu w niedzielę.

Nie pozostaje więc nic innego, jak tylko na razie obijać się bez pracy. Może zacznę znów uczyć się angielskiego? Ot tak, dla zabicia czasu ...

no i zapomnienia. Myślałam, że już mam serce wolne, ale okazuje się, że tak nie do końca. Pozostało w nim wspomnienie ... wspomnienia raczej. Qrcze, już chyba nigdy nie uwolnię się od nich. Zawsze coś mi przypomina o tym, o którym chciałabym zapomnieć. I dziwne, ale bardzo lubię te wspomnienia. Zamiast starać się ich pozbyć, ja je pielęgnuję, przywołuję w myśli słowa i obrazy ... i napawam się nimi. To i tak postęp, bo kiedyś w takich momentach płakałam. Potem płacz zamienił się w milczące łzy, takie niechciane łzy. A kiedy i one zniknęły ... no i znów zaczynam rozpamiętywać, pieścić, pielęgnować ...

 

to_nie_ja : :
mar 05 2007 buahaha ...
Komentarze: 2
Qrcze ... no i bądź tu mądra i pisz wiersze!
To w końcu, jak mam powiedzieć?
Prawdziwy łuk, to takie urządzenie, którego w żaden sposób nie da się naciągnąć .... a nawet, jak już to się uda, to zanim uda się wycelować mniej więcej w tarczę, to nie bardzo wiadomo, gdzie szukać łuku ... bo tymczasem uciekł z ręki. Piotrek nawet w pewnym momencie nie wytrzymał i zrobił mi fotkę w momencie, jak naciągałam cięciwę, czy jak to tam się nazywa. Pretextem była moja mina w tym momencie. Nie do opisania. Trzeba ją zobaczyć, żeby wiedzieć, o czym mówię. Krótko mówiąc ... nauka i strzelanie z prawdziwego łuku, to ciężka praca. I dlatego "nauczyłam się" oznacza, że potrafię za pomocą łuku umieścić strzałę w tarczy. Bo łatwiej byłoby wsadzić ją tam ręcznie.
A co do uczuć ... owszem, brak czegoś ważnego. Ale chyba nie tego, o czym Evan myśli. Pomijając fakt, że nie mam pojęcia, o czym myślisz.
 
Do poprzedniej notki mogę dodać tylko tyle, że teraz rozumiem, czemu dotychczas nie wychodziło mi z facetami. Może i zabrzmi to śmiesznie, ale winna była moja niewinność. Inaczej mówiąc ... dziewictwo. Po prostu będąc z natury bardzo zazdrosną nie mogłam pogodzić się z faktem, że facet miał już jakieś tam doświadczenie i nie jest nietknięty tak, jak ja. Teraz, kiedy po moim dziewictwie nie pozostał już żaden ślad, czuję się na równi z moim Ukochanym ... oboje mamy jakieś tam doświadczenie i wszystko jest w porządku.
 
I na koniec ...
tak, jak jest mi bardzo trudno zakończyć pisanie tego bloga, tak samo trudno mi zakończyć swoją edukację. Do jednego i do drugiego zdążyłam już za bardzo przywyknąć. Gorzej jednak, że straciłam pracę i nie wiem, co dalej. W normalnych warunkach mogłabym sobie wyjechać. Ale w moim przypadku normalne warunki, to niepracujący Ukochany i brak dzieci ...  
 
to_nie_ja : :
mar 03 2007 uczę się egoizmu
Komentarze: 1
Był taki okres, że nawet zastanawiałam się, czy nie jestem przypadkiem egoistką. A teraz zapragnęłam być egoistką. Okazało się bowiem, że mój Ukochany jest egoistą. Wypada więc pokazać mu, jak niemiłe jest życie z egoistą. W zasadzie, to wiem, że każdy człowiek jakąś tam wadę ma i dobrze, jak tylko jedną, ale to nie znaczy, że nie jest mi przykro, jak Ukochany kupuje sobie gazetę, ale bez dodatku, który ja uwielbiam. I jak dodam sobie do tego fakt, że ilekroć idę na zakupy, to zawsze pytam go, czy mu coś kupić ... no cóż, muszę po prostu odzwyczaić się od tego brzydkiego zwyczaju. Znaczy pełna samodzielność. Ja kupuję sobie, ty sobie.
 
A poza tym, to jest superancko. Wreszcie znalazłam i dokupiłam sobie czerwone buciki do kupionej już kiedyś pięknej, ale czerwonej torebki. Ukochany jest cudowny. Nie tylko, że akceptuje mnie taką, jaka jestem, ale jeszcze dodatkowo ma takie samo spojrzenie na większość spraw. Ostatnio zaimponował mi, kiedy poradził kupić jednorazową zastawę na imprezę organizowaną przez Zuzkę dla swoich koleżanek. Faktycznie, nie było potem mycia żadnych naczyń, bo nawet obrus był jednorazowy i wszystko po prostu zawinął w niego i upchał w kuble na śmieci. Mnie nazywa różnie ... ostatnio jestem żabą, żabką, żabulą lub żabulką, albo żabunią czy żabeczką, zależnie od humoru. Znaczy jego humoru. A ten najczęściej mu dopisuje. I wtedy wpada na ciekawe i humorzaste pomysły. Np. jak zakończy swoją harówę na uniwerku. Otóż każdy student, który przyjdzie pierwszego dnia sesji będzie mógł powiedzieć to, co sam zechce i otrzyma to, co zechce. Znaczy, jak przyjdzie po zaliczenie, coś tam opowie i powie, że zaliczył, to otrzyma zaliczenie ... itd. ... itp. ... aż szkoda, że u niego nie studiuję. Ja też mam zamiar na razie zakończyć swoją edukację. Niestety, nadal nie wiemy, co z dziećmi. Ale na dzień dzisiejszy jesteśmy przygotowani na każdą wiadomość w tej sprawie. Jeżeli Sąd pozostawi je u nas, to dobrze, jak każe oddać z powrotem do Domu Dziecka, to jeszcze lepiej. Może i to bezduszne, ale tak właśnie to odczuwamy. W końcu od nas już nic nie zależy. Decyzję musi podjąć Sąd i bardzo dobrze.
 
Znów zmieniłam się. Mam teraz ciemne włosy. I nawet fajnie wyglądam. Evan na pewno by skrytykował. Ale on wszystko krytykuje. Pamiętam, jak nauczyłam się strzelać z prawdziwego łuku i jaka byłam z tego powodu dumna. Wszystkim, kogo tylko znałam, dawałam lub wysyłałam fotki z łukiem. Wszyscy chwalili, tylko Evan skrytykował. Że łokieć trzymam za wysoko, że włosy mam niezwiązane, że ... coś tam jeszcze, coś tam jeszcze ... aż trudno wszystko spamiętać.
 
Jutro znów wzbogacę się w nowe fotki. Szkoda tylko, że Piotrek nie ustawi porządnie swojego aparatu. Wyświetla jakieś dziwne daty. Trudno potem poukładać fotki. Ale nic nie mówię, zgodnie z zasadą, że lepszy rydz, niż nic.
 
Na koniec moje największe osiągnięcie ...
 
mieszkamy  już  na  Sadybie.
 
Ale to tajemnica ...
 
to_nie_ja : :